
Po dlugiej desczowej podrozy, przy rozmyslaniu o teorii zachowaniu energii dotarlismy do wiednia. Jak zwykle w czechach lato jak cholera, na granicy sprawdzili mnie czy nie pilem i nawet nie. Teraz musze walczyc z niemiecka klawiatura i za cholere nie wiem jak zrobic tu usmieszek. Jutro o 15 ruszamy do dubaju i pozniej do bangkoku.
Tu mozna podejrzec loty:
wieden dubaj
dubaj bangkok