Aktualna pozycja

wtorek, 29 maja 2012

penang penang penang...Batu Ferringhi


Plazing, beaching czy jak by tego opalania nie nazwac polezelismy chwile a jestesmy czerwone raki :]

Ja zawsze powtarzam, slonce opala przez chmury i w cieniu, nasmaruuuujcie sie.

Nie mam pojecia czemu sam siebie tym razem nie posluchalem. Po wczorajszej ulewie, rano bylo dosc pochmurno, na tyle ze gdy szlismy na sniadanie do hindusa uznalismy ze nie ma sensu jechac na plaze gdyz nie ma slonca. Zanim skonczylismy sniadanie slonce wyszlo i zrobilo cos kolo 33C.

Zapadla szybka decyzjac, lapiemy busa 101 i jedziemy na Batu Ferringhi.

Batu Ferringhi to miejsce na penang gdzie mozna znalezc w miare fajna plaze, morze i cala ta turystyczna infrastukture. Jak juz wczesniej pisalem mozna sie tam dostac autobusem 101 za 2.7MYR, wchodzmy mowimy z jedziemy tam lub poprostu "beach", placimy i wysiadamy za HYDROHOTELEM, obok macdonalda.
Jesli zle wsiadziecie do busa to kierowca wam pomoze, my tak chcielismy sie wpakowac do busa ktory tankowal na stacji, no bo stoi to myslelismy ze sie zalapiemy ;) ale jechal w druga strone i nas pokierowal na odpowiedni przystanek.
Pozniej musimy znalezc przejscie na plaze, najlepiej przejsc przez jakas knajpe ktorych jest tam pelno.

Nie spalilismy sie tak zeby to jakos bolalo czy byl to problem, ale trzeba przyznac ze troche nas zlapalo;) w miejscach ktorych wczesniej nie opalalismy jestesmy jak swinki, a ja rece i twarz mam "czorno" ;)



Plaze na Batu Ferringhi sa w miare ok, nie ma tu moze bialego piasku ja maka, ale mozna bez problemu znalezc miejsce zeby sie polozyc, woda jest cieplutka ale troche metna. Ogolnie szalu nie ma ale tragedii tez nie :) jak ktos ma czas na plazowanie to lepiej wybrac Langkawi, my tego czasu nie mamy :)



Kolo 17 wrocilismy z plazy, doprowadzilismy sie do porzadku kremem, mydlem i innymi tego kalibru luksusami i ruszylismy polazic po georgetown.



W internecie mozna znalezc sporo relacji z georgetown, ja moze podsumuje to tak ze georgetown nie powala. To zupelnie inna Malezja niz KL czy cameron highlands, ale pozatym ze inna to jakos nas specjalnie to nie zachwycilo. Chociaz trzeba przyznac ze odmiana sama w sobie jest mila.

Wracajac do cameron highlands, warto wspomniec o tym ze to wlasnie tam ludzie byli dla nas najmilsi. Dochodzilo nawet do tego ze taxowkarz pytajac nas czy chcemy taxi robil to tak grzecznie i z usmiechem ze glupio bylo sie z nim nie przywitac i nie odpowiedziec mu ze dziekujemy ale nie. Na koniec taki taxowkarz na ogol nas przepraszal ze zapytal!. W innych czesciach azji czesto idac przez ulice slysze TAXI TAXI TAXI TAXI TAXI TAXI. W cameron jest zupelnie inaczej, taxowkarz jest grzeczny mily, poprostu robi swoja robote wiec pamietajcie bedac tam zawsze odpowiadajcie taxowkarzowi ze "nie, dziekuje" bo to najlepszy gatunek taxowkarzy jaki spotkalem.

W brischang szukalismy przystanku busow, okazalo sie ze jest obok taxi. Dopytalismy taxowkarza czy to tu, potwierdzil nam to zapytal czy nie chcemy jechac taxowka powiedzielismy ze nie wiec powiedzial nam ze ok i ze tutaj mozemy poczekac na busa, szok!;)

Ludzie w cameron tez byli na swoj sposob specyficzni, bardzo mili ale nie upierdliwi. Poprostu byli mili i atmosfera panujaca w cameron jest bardzo spokojna i pozytywna.
Odrazu przypomnialo mi sie Chiang Mai, klimat jest troche podobny. Tanah rata to o wiele mniejsze miasto i chyba jest fajniejsze od Chiang Mai, ale CM tez jest ekstra!

Wrocmy do Penang, wiec po 17 polazilismy po georgetown, pozniej zachcialo nam sie jesc. Nie chcielismy wracac znow do tego samego hindusa wiec sprobowalismy czegos na ulicy. Nie wiem jak to nazwac to takie pierogi w ktorych jest mieszanka masala ziemniakow i sam nie wiem czego jeszcze :] Sa pyszne, syte i kosztuja 50centow czyli cos kolo 50gr.





Na koniec dnia, bo skonczylismy dzis troche wczesniej bo okolo 21 - slonce nas wykonczylo, usiedlismy na schodach sklepu i kupilismy teh terik. To herbata z mlekiem i w tym wypadku z lodem. najpyszniejsza rzecz jaka mozna sobie wyobrazic ale o tym napisze osobny post bo pilismy go w wielu miejscach i pod rozna postacia ;-)

Jutro jedziemy do Bangkoku, z penang to okolo 1200km wiec dluzsza wycieczka. Jutro popoludniem wsiadamy do nocnego pociagu, przejedziemy nim kawalek Malezji i pol Tajlandii aby nastepnego dnia o 12:00 byc w Bangkoku.

Nie planujemy tam nic szczegolnego, w pierwszym dniu pewnie poszukamy noclegu i pojdziemy cos zjesc i wieczorem na piwo, w Tajlandii jest tansze niz w Malezji :P

Na koniec ciekawostka, kobieta muzlumanka jak mniemam. Swietnie jest ubrana, czador czy jak to sie tutaj nazywa, w wersji "cala czarna, widac tylko oczy". Na to miala nalozony kapelusz slomkowy i okulary przeciwsloneczne. Wygladala jak karykatura muzlumanek. Jakos sie do tego przywyczailem i nawet mnie to nie razi, muzlumanki i ich stroje ale ta juz przesadzila ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz