Aktualna pozycja

wtorek, 18 marca 2014

Internet w irackim kurdystanie , korek iraq edge internet

Planujac kazdy wyjazd zawsze sprawdzam jak wyglada sytuacja z internetem, lubie miec kontakt ze swiatem :)

W iraku oczywiscie sa internetowe kafejki z ktorych mozna korzystac ale o wiele wygodniejszym sposobem jest zakup lokalnej karty sim, ja wybralem siec KOREK.

Karte sieci KOREK mozna kupic wlasciwie wszedzie, kazde stanowisko do wymiany waluty ma tez zestaw kart i doladowan.

Waluty w Erbil mozna wymienic na ulicy, szuka sie osoby ktora siedzi i na stoliku ma duzo gotowki, to napewno gosc "mobilny kantor". Latwo poznac, ma caly stolik zawalony gotowka czasami ma tam tysiace dolarow. Tu warto zwrocic uwage na ogolny poziom bezpieczenstwa te pieniadze po prostu leza, gosc siedzi na glownym chodniku i kazdy moze zamienic. Ch yba nikt nie pomysli tu nawet o napadzie. Podobnie sytuacja ma sie z sprzedaza telefonow czy sprzetu foto, pelno jest stoisk na ktorych czesto widywalem po 20-30 iphonow 5:) czesto przy tym sadzany jest dzieciak lub wlasciciel sobie krazy po okolicy. Drobne kradzieze chyba sie tu prawie nie zdarzaja. Te "kantory" na ulicy maja najlepszy kurs, wiec polecam!

Kartke lepiej kupic na ulicy, bo w oficjalnym biurze ponoc chca kopie paszportu i foto, ja zbralem ze soba foto ale ze kupilem karte na ulicy i facet wydajac mi nawet na mnie nie spojrzal to uwazam ze ta metoda jest lepsza :)

Kupony do doladowan, mozna kupic wszedzie, wszystko to mozna zalatwic bez znajomosci jezyka kurdysjkiego czy arabskiego bo raczej takim panowie operuja, pokazuje sie korek i jaki nominal i zalatwione.

Kupon doladowac mozna dzowniac, lub wpisujac kod USSD (*numer#kod_ze_zdrapki)


Ja kupilem kupony za 10000IQD to okolo 8USD, i aktywowalem pakie 500MB za 7500IQD, mozna oczywiscie korzystac bez aktywowania pakietu ale srodki dosc szybko uciekaja. N stronie jest informacj ze pakiet kosztuje 8000 ale pobiera 7500 i w wiadomosci tez pokazuje sie 7500.

Jak aktywowac pakiet ? tu jest maly problem, mozna to zrobic przez wybranie kodu USSD

*250#

Problem w tym ze obsluga jest w "wezykach", ja walczylem z tym 15min ale robilem to na chybil trafil, co tez korek mi komunikowal smsami ze cos mu nie pasuje :))

Osoby ktore chca aktywowac ten pakiet musza dosc do menu jak na obrazku


z tego co pamietam to bylo to *250#, pozniej 1, pozniej 3, pozniej znow 1 i chyba znow 1 :) ale nalezy kierowac sie tym co sie wyswietla i dojsc do tego co na obrazku.

Aktywacja moze trwac okolo 2h, latwo to sprawdzic sprawdzajac cos w sieci jesli srodki nie znikaja ( sprawdzamy *211#) to pakiet jest aktywny.

Internet w Erbil przez KOREK dziala glownie na EDGE, szalenstwa z predkoscia nie ma ale bez problemu mozna sprawdzic w siec wszystko, sciaganie filmow raczej nie ma sensu. Z zasiegiem nie ma problemy, caly czas mialem 4-5 kreski i E wiec nie wypadlem nigdy z zasiegu EDGE.

Karta sim, jest wylamywana do karty micro, nie trzeba brac wycinarki( ja bralem), historie o tym ze kurdowie chetnie odkupuja takie wycinarki mozna uznac za dobry zart, chlopaki maja takie zaplecze techniczne na targu z telefonami ze jesli ktos by im chcial sprzedac sekatorek to chyba by padli ze smiechu:)))

Pakietow jest kilka, ja zdecydowalem sie na 500MB bo na 5 dni to sam raz.
Info ze strony u mnie pobralo 7500.

1000MB - 15000IQD
500MB - 8000IQD
100MB - 1800IQD

Sa tez plany miesieczne ale turysta sie raczej nie przydadza, korek oferuje tez wsparcie dla BB wiec w razie potrzeby mozna je tu odpalic.


Dzis poznalem kurda ktory znal kilka polskich slow, wszystko zaczelo sie od poszukiwan chalwy. Najpierw kupilem od sprzedawcy na ulicy, tak na zbadanie ile co kosztuje.

Gdy nie moge sie tu dogadac, to pokazuje co chce i wyjmuje kilka bankonotow, mniej wiecej tyle ile chcialbym zaplacic i pokazuje zeby sobie sami wybrali. Za pierwszy kawalek sprzedawca chalwy zabral 5000, widzialem wczesniej ze ktos lokalny placi tez 5000 wiec uznalem ze to ok. 5000 za taki duzy kawal to dobra cena wiec poprosilem o drugi, trzymalem w rece 5000 i 1000 ale dawalem mu 5000. Zabral 1000 usmiechnal sie i dal mi chalwe :) taki mily gest z jego strony. Pozniej postanowilem sprawdzic jak z cenami w innym miejscu, znalazlem sprzedawce i draze temat po ile chalwa.

- mowisz po ang ?

Ha! sprzedawca swietnie mowil po angielsku, i znal kilka slow po polsku, odrazu rzucil "podolski!" ;) znal tez warszawe ogolnie troche bardziej swiadomy :) Pogadalismy chwile, zapytale go tez ile moze kosztowac taksowka z cytadeli do lotniska. Poszlismy razem na postoj taksowek i zapytal podobno 8000 to max i jesli bede potrzebowal to mam przyjsc i mi jakas zlapie.

Takie rzeczy jak taksowki wole zalatwiac sam nie poslugiwac sie lokalnymi znaomosciami wiec wieczorem zlapalem ja sam, zlapalem to moze mocne slowo stalem 5sek przy ulicy i podjechala. Mialem w kieszeni 10000, cena dla lokalnego a cena dla turysty to jednak inna historia. 8000 trzymajac w rece pytam o lotnisko, za 8000 troche krecil nosem, wiec dorzucilem 1000 ( to mniej niz dolar) i pojechalismy na lotnisko.

Kierowca ani slowa nie mowil po ang, ale rozmawialismy dosc intesywnie. Pokazywal mi rozne rzeczy w samochodzie, na dworze i mowil nazwy po kurdysjku i arabsku, ja mu to samo powtarzalem po polsku i tak sobie jechalismy nic nie rozumiejac ale jednak rozmawiajac :)

Deszcz to po kurdysjku baran :) nie wiem jak sie to pisze ale wymawia sie baran, rozbawilo mnie to ;) Akurat gdy jechalem na lotnisko padal paskudny baran.

W drodze na lotnisko przeszlismy standardowa kontrole na lotnisku i odstawil mnie do wejscia, machalismy sobie na pozegnanie jakbysmy sie znali z 20 lat ;)

Na lotnisku przy samym wejsciu przeskanowano mi plecak i padlo "control!" :) musialem wszystko wypakowac, a ze mialem duzo chalwy to facet z lotniska musial wszystko posprawdzac na tyle ze chalwy nawet probowal. Nie dziwie mu sie wygladala jak wielkie kosci haszyszu ;) nawet mialem na koncu jezyka taki zarcik ze "co wyglada jak haszysz?" ale sie ugryzlem w jezyk, na koniec przeproszono mnie za taka drobiazgowa kontrole. Rozbawila mnie reakcja po sprobowaniu chalwy przez tego kontrolujacego powiedzial z usmiechem "kurdish" :) tez sie usmiechnalem i to byl koniec kontroli.
Teraz jestem na lotnisku lece do Ankary tam przesiadam sie i mam nadzieje byc o 8 rano w Smatmbule

1 komentarz:

  1. u nas tez dzisiaj pełno paskudnych baranów :p

    OdpowiedzUsuń