Aktualna pozycja

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teheran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą teheran. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 marca 2012

teheran -> istanbul

Siedze wlasnie w hotelu w istanbule, mam piwo!
Moj lot z teheranu przebiegl dosc spokojnie, na tyle ze zaraz po starcie usnalem i obudzilem sie przy lekkich turbulenciach nad ankara, po 30 min juz bylem na plycie lotniska Sabiha. Istanbul przywital mnie piekna pogoda, swiecilo slonce i byl lekki wiaterek. Bajka :)

W istanbule pozatym ze sobie troche odpoczne i sie wyspie nie mam zadnych planow, bylem tu pol roku temu i zobaczylem chyba wszystko, dzis poszedlem tylko pod wieze galata i napilem sie piwa. Polecam, dobre miejsce na browar ;)


Wracaja do teheranu i iranu, bylem tam tylko tydzien ale bardzo intesywny tydzien. Specjalnie nie pojechalem do shiraz, zabraklo by mi wtedy czasu na cokolwiek innego. Najbardziej podobalo mi sie w esfahan, czulem sie tam jak w ustce, nad naszym morzem ;)
Cala podroz rozlozylem sobie tak zeby zobaczyc esfahan, yazd, teheran.
Wygladalo to tak, wyladowalem w teheranie, zlapalem szybko busa i tego samego dnia bylem w esfahan, tam spedzilem 3 dni i pojechalem busem do yazd. W yazd spedzilem 2 dni i pojechalem pociagiem do teheranu. W teheranie bylem 2 dni i tyle :)
Z perspektywy czasu bardzo polecam esfahan, to fajne miasto z fajnymi ludzmi. Yazd i old city tez ma swoj klimat, teheran srednio mi sie podobal :) ale moze tez bylem juz zmeczony. W teheranie muzeum klejnotow to absolutny MUST-SEE! ;)






Miasta miastami, ale najfajniejsi w iranie byli ludzie. Ja na ogol nie zaczepialem sam iranczykow tylko po to zeby sobie pogadac, czesto ich zaczepialem zeby zapytac o droge czy o cos innego infomacyjnego. Na to zeby ze mna rozmawiali mialem prosty sposob, szukalem miejsca gdzie bylo ich duzo, siadalem na lawce. Na ogol po 5 min, mialem kolege do rozmowy:) Czasami zapraszali mnie na herbate, ale z uwagi na moj napiety jak struna plan nie bardzo sie do tego wyrywalem.
Warto z nimi czasem pogadac, sa mili i czasami sie przydaja jak mohamed :), za hotel w yazd zaplacilem 2x mniej niz normlanie, pozatym mam z nim kontakt smsowy. To bardzo mile z jego strony ze tak mi pomogl, napisalem mu ze gdyby mu sie zdarzylo byc w europie nie pisze, tez cos wymysle ;)
Nie poczulem zeby chcieli tam oszukac turyste, nie raz zdazaly sie sytuacje gdy pomylilem sobie tomany z rialami i dawalem zly banknot. Wtedy iranczyk na ogol krecil glowa z politowaniem, wyciagal mi reki mniejszy nominal i mowil ze TYLE place a nie tyle co mu dalem ;) To bylo bardzo mile :)






W miejscach do spania mozna przebierac, od najprostszych dorm. do lepszych, a spalem na ogol w takich srednio tanszych hotelach. Zeby nie bylo robactwa i zeby byla ciepla woda - takie bylo zalozenie ;) W hotelach mozna bez problemu dogadac sie po ang.
Na ulicach mlodzi ludzie lepiej lub gorzej rozamawiaja po angielsku, jesli ktos nie rozmawia tez mozna sie dogadac, co tez udalo mi sie yazd.






Wyzywienie tez nie stanowi problemu, mozna przebierac od drogich knajp do fast foodow. W fastfoodach na ogol wszytsko jest w farsi, ale bez problemu mozna sie dogadac po angielsku i kupic kebaba.









Pomiedzy miastami jezdzi spora ilosc busow, pomiedzy duzymi miastami naprawde jest w czym wybierac. Cena sa smiesznie niskie wiec mozna jezdzic i jezdzic. Pociagi sa ciut drozsze, ja jechalem normlanym( bez sypialnego) komfort taki jak w busie. Chyba lepiej szukac kuszetki.





Nie dzialaja karty, tzn wszyscy tak mowia ja nie probowalem :) bankomaty sa na kazdym rogu. Nie testowalem bo wszyscy pisza ze nie dziala. Do iranu trzeba zabrac ze soba cala gotowke, ja wymienialem w punktach wymiany. Robi sie to latwo i szybko. Czytalem ze wymiana w banku zajmuje troche wiecej czasu z powodu biurokracji.









Podumowanie moze zrobie pozniej(jutro rano na kawie!) ale w jedynm zdaniu polecam :) zdjecia zalacze do tego posta chociaz tematycznie pasuja do poprzedniego.

niedziela, 18 marca 2012

teheran, prosze panstwa zachowajmy spokoj!

Iranczycy/iranki opanujcie sie!

Tak mialem ochote krzyknac gdy pojawilem sie na lotnisku, to co sie tutaj wyrabia... no ciezko to opisac. Morze iranczykow, brna poprzez bramki, checkiny, kontrole pass, brna, wciskaja sie, halasuja.

Jak bardzo szanuje ich za historie, kulture, goscinnosc i ogolnie ich polubilem. To tu zachowuja sie jak stado slepych malp ktore wyczuly banany. Tylko halasuja inaczej. W kontroli bezpieczenstwa widzialem w bagazu co nastepuje:
- paczke 12 konserw typu tunczyk w oleju
- 2x5l oleju roslinnego
- cale pudla zarcia
- termosy
- koszyczki
- jeszcze wiecej zarcia

Nie wiem ile oni doplacaja za wage bagazu ale kazdy z nich niesie kolo 50kg z tego zarcie to 20.

Jestem w szoku, nigdy nie widzialem takiego burdelu na lotnisku. Najlepsze jest to ze do kazdego miejsca ustawiaja sie kolejki, jak to bywa u ludzi gdy jest nas za duzo. U iranczykow jesli jest kolejka to trzeba probowac wryc sie przy samym poczatku, kotluje sie ich tam setki. Pchaja sie mowiac ze ida cos zobaczyc i brna przed siebie. Gadalem z iranczykiem ktory mi to komentowal... Inni ich opieprzaja a oni dalej swoje, jak te malpy...

Przykro mi na to patrzec. Te kobiety w tych hustach, ale juz jak w blokach startowych zeby je tylko zdajac i faceci dewastujacy kazda kolejke na tym lotnisku.

Dzicz! a w esfahanie byli tacy grzeczni :)


Okolo 24 wyjechalem z hotelu w strone lotniska, w hotelu poprosilem zeby mi zorganizowali jakis transport. Na miejscu byl gosc ktory mnie zawiozl na lotnisko za odpowiednia oplata, byl bardzo zaspany, jechal sobie i jechal to okolo 40km.
I nagle jak nie przypieprzy w barierke ;) obudzil sie! odbil w bok, troche plastiku nam odpadlo, byl zgrzyt blachy i huk. Na szczescie samochod jechal dalej. Dojechalismy, ja wysiadajac rzucilem okiem coz to moj sympatyczny kierowca iranczyk nawyrabial. Przeszlifowal sobie caly bok, bardzo dobrze ! mogl nas zabic a tak tylko bok jest do klepania :)


Aktualnie siedze na podlodze, to jedyne miejsce na tym dziki lotnisku, reszta jest zajeta przez pasazerow z zapasem zarcia na 30lat. Bardzo mi sie to nie podoba ta ich sklonnosc to takiego dzikiego dzialania. Poznalem tutaj bardzo fajnych, inteligentnych ludzi, ale zwyklych debili tez tutaj nie brakuje. Do tego dochodzi ta ich religia, niech sobie wierza w co chca ale oni robia to w taki przerazajacy sposob. Jechalem dzis metrem, zerkalem to tu to tam, lubie sie gapic na ludzi w metrze. Obok mnie przez telefon rozmawial mlody chlopak, gdy sie rozlaczal mimo wolnie widzialem tapete na jego telefonie - ich przywodca religijny.

No cholera, kto nosi takie zdecie w telefonie, to ta jak ja bym mial na tapecie zdjecie papieza. W metrze widzialem tez taka sytuacje, dziewczyna z chlopakiem rozmawiali, dotykali sie. Moze najpierw powiem ze metro ma podzial na wagony dla kobiet i mezczyzn, ale kobiety wsiadaja tez do meskich wagonow. Wiec jest ta parka, dotykaja sie jak normlanie ludzie i obok stoi starszy facet. Widzialem ten ogien w jego oczach, gdy tylko ta dziewczyna dotykala faceta, on nerwowo przekladal koraliki w swojej dloni. Widac bylo ze az kipi :) az sie prosilo powiedziec mu na ucho "tylko pan nam tu nie wybuchaj panie iranczyk, boom!"

Niestety nie znam farsi wiec nie moglem wtracic swoich 3 groszy :P

Wracajac do metra to tak jak w kazdym miescie jest proste mile i wygodne. Oznaczenia stacji sa w farsi i angielski, na wiekszosci stacji sa mapki w obu jezykach. Jezdzilem 3 typami wagonow.

1. Wagony gadajacy z wyswietlaczami, te mowily w 2 jezykach nazwe stacji i wyswietlay ja na LCD
2. Wagony z wyswietlaczem, ale on wyswietlal tylko godzine i nic nie gadaly..
3. Bez wysiwetlacza.


Kupno biletow nie jest problemem, mozna to zrobic w kasie lub w automacie, latwo szybko i przyjemnie. Bilety sa tanie, jednorazowy kosztuje cos kolo 1 zlotowki. Ja dzis zjedzilem pol miasta metrem, to bardzo wygodny srodek transportu. Jedyna wada jest to ze jest bardzo zatloczone i czasami trzeba wchodzic na hama.


Bylem dzis przy bylej ambasadzie US, zdjecia wrzuce pozniej nie chce mi sie z tym walczyc na lotnisku, jak bede w turcji bedzie latwiej przy piwku :D
Zdjec w tej okolicy nie wolno robic, ale zrobilem bo chcialem je miec. Schowalem swoja kamere w rece i spacerujac cykalem zdjecia, jak szpieg ;)

Pozniej zrobile rundke do muzeum dywanow i wrocilem na piechote do metra. Nastepnie wybralem sie na bazar.

Niezly kociol ten bazar, ale rozumiem ze to tak dziala i taki kociol musi tam wlasnie byc:) Kupilem troche drobiazgow wec cos tam mam :) Na bazarze kilka razy sie zgubilem ale koniec koncow udalo mi sie wyjsc na tej samej ulicy na ktorej wchodzilem.
Wiec malutki sukcesik!

Pozniej chcialem zobaczyc wieze azadi, chcialem byc super sprytny i gdy zobaczylem na mapie metra przystanek AZADI to uznalem ze bede na miejscu i bedzie super. Wiec informuje metro(linia2) AZADI i plac na ktorej jest AZADI to 2 rozne miejsca ;) trzeba zdrowy kawalek przejsc albo przeskoczyc na linie 4. O lini 4 dowiedzialem sie wracajac ;)
Ale na azadi bylem i ogolnie jestem zadowolony :)
Pozniej wrocilem do hotelu spakowac plecaki i o 22 wybralem sie na kolacje. Teheran o 22 nie wyglada zbyt przyjaznie, ulice byly puste, po miescie snuly sie tylko grupki chlopakow i facetow. Pozniej checkout w hotelu, taxowka z taranowaniem bariery, milion iranczykow+12puszek tunczyka na metrkwadratowy lotniska i... aktualnie jestem na podlodze i kolo mnie ryczy jakies iranski lebek.

haha no nie moge, dzieci begaja po tasmach po ktorych jezdza bagaze, matki patrza, zero rekacji. CO sie tu wyrabia :)
Ide stad!!!;) Do uslyszenia w Turcji, jak bede na miejscu wrzuce foty.

sobota, 17 marca 2012

teheran to miast motorow, motocykli, motorynek, moto...

Okolo 7 dojechalem pociagiem do dworca kolejowego w teheranie, teoretycznie spalem w pociagu ale na siedzaco wiec nie bylem wyspany tylko zmeczony. Szybko zlapalem taxowke i 7:30 bylem w hotelu.

Mieszkamw dzielnicy samochodowej, tam gdzie sa sklepy z czesciami, 206 mozna by tu zlozyc z srobki do calej budy ;)

W lozku bylem o 8... nie dalem rady :) musialem sie polozyc na 3 godziny, wstalem o 11 i ruszylem zwiedzac teheran. Swoja droga znowu przegapilem snidanie, jeszcze mi sie tu nie udalo zjesc sniadania w hotelu ;) w esfahan tez teoretycznie mialem ale jakos sie nie wcelowalem czasowo. Kierowalem sie na muzeum klejnotow i narodowe. Ostatecznie bylem w 4 miejscach, kolo 16 braklo mi sil i uznalem ze czas konczyc i powoli kierowac sie do hotelu. Dzis juz nie mialem sily na dlugie spacery ;) wrocilem do hotelu i mam pol dnia na regeneracje nog bo jutro chodze od rana !




Teheran to starsznie zakorkowane miasto, nie wiem jak oni tu zyja, gorzej niz w warszawie ;) a warszawa jest dosc beznadziejna jesli o to chodzi. Ogolnie w iranie ruch samochodow po drodze to taka wolna amerykanka. Kazdy jedzie jak chce, jesli jest 50cm miejsca aby podjechac dalej i wepchnac sie ciut blizej, ktos to napewno wykorzysta.
Przy kazdym mozliwym ruchu konieczny jest klakson, podejrzewam ze ich samochody poprostu maja naped dzwiekowy i bez tego za cholere by nie jechaly. Jak sobie iranczyk nie zatrabi to przeciez bez sensu taka jazda :) on jedzie i nikt go nie slyszly, kto to widzial :)

W esfahan wieczorami mlodzi jezdzili i trabili od tak, mysle ze to dlatego ze im szybciej sie jedzie tym wiecej trzeba trabic, to nawet logiczne - ten naped dzwiekowy.





Druga wazne czesc ruchu to motocykle, jezdza absolutnie wszedzie, po drodze, pod prad, po chodnikach. Norma tutaj jest ze motocykle jezdza po chodnikach, nie jezdza wolno :) Cud ze oni sie tu wszyscy nie pozabijaja ;)
Wiekszosc jezdzi bez kaskow a jezdza zdecydowanie za szybko.
W yazd na skrzyzowaniach z swiatlami byly liczniki ktore odmierzaly czas, do przelaczenia na kolejne swiatlo. Wygladalo to tak ze jest czerwone, licznik wybija powiedzmy 6s,5s... i juz kilku motocyklistow nie wytrzymalo napiecia i ruszaja. Nie podaruja tych 6 sekund, przeciez zaraz sie przelaczy to juz w sumie mozna jechac. Na ogol wtedy trafiali na samochody jadace z drugiej strony, bo one jeszcze mialy zielone. Oczywscie koniecznie wtedy trzeba trabic, wszyscy trabia bo wszyscy sa zdziwieni ze nie maja wolnego miejsca. Tu sie tak jezdzi:)




Ciekawa sprawa to czlowiek ktory chce przejsc przez ulice. Jesli ktos liczy ze ktos go przepusci to sie grubo myli. Jednak iranczycy maja wypracowany sposob na przejscie. Pewnym powolnym krokiem idziesz na nadjazdzajace na ciebie samochody, wazne jest to aby sie nie cofac, nie biegac, nie skakac, nie panikowac. Jesli taki samochod cie widzi to napewno pojedzie tak zeby cie nie rozjechac, w ten sposob powoli ale w miare sprawnie przechodzisz na druga strone. Tego jednak sie trzeba nauczyc, widok pedzacego na ciebie samochodu i zachowanie wtedy spokoju... ja juz umiem ;)





Pozatym teheran nie zrobil na mnie wielkiego wrazenia, wielkie miasto jak kazde inne. Z miasta widac pieknie gory, ktore teraz jeszcze sa pokryte sniegiem :)
Dzis pozatym ze tu przyjechalem i zwiedzilem muzea nie robilem nic sensowengo, zmeczenie wygralo. Jutro mam zamiar wstac rano i zobaczyc bazar, azadi, ambasade us i moze muzeum dywanow. Jesli spotkam po drodze cos ciekawego to tez zajrze ;)




Mam tu maly problem z "pamiatkami" chcialem przywiezc cos ciekawego ale przez ten tydzien nie widzialem nic fajnego, moze poza mala drewniana wieza z yazd. To tez nie jest jakos super ciekawe ale mi sie bedzie kojarzylo z yazd i swietnie nadaje sie na moja polke z pamiatkami. Wiec jutro ide na bazar z silnym postanowieniem "kupuje!" mam nadzieje ze cos ciekawego znajde :)

Jutro jestem ostatni dzien w iranie, z jednej strony troche szkoda a z drugiej mialem tak intesywny tydzien ze chetnie odpoczne po tym urlopie ;))
Na dowod mam zuzyte buty, poprostu zaczely mi sie rozpadac:) i od tego chodzenia przetarly mi sie spodnie!;) fakt ze zrobilem sporo kilometrow:)
Nastepnej nocy wylatuje do istanbulu, tam bede 2 dni. W istanbule nawet palcem nie kiwne jesli chodzi o jakies zwiedzanie, bede jadl pil i spal ;)
Po tych 2 dniach, we wtorek mam lot do warszawy i to bedzie koniec tej podrozy:(

Ale to dopiero we wtorek! :)

piątek, 16 marca 2012

w pociagu do teheranu

Właśnie byłem świadkiem zabawnej sytuacji, jestem w pociągu do Teheranu. Obok mnie usiadły 3 dość młode dziewczyny, myślę ze nie maja więcej niz 20-22 lata. Maja ogromna ilość bagaży wiec trochę to potrwało zanim sie tu ułożyły. Została im wielka torba, z która nie wiadomo było, co zrobić a miejsce obok mnie było puste. Widziałem ze patrzyły w moja stronę i sie śmiały, bo logiczne ze można by ja położyć tutaj. W koncu przyszedł ich kolega zapytali mnie czy można ta torbę położyć obok mnie. Kolega poszedł, a dziewczyny chyba poczuły ze lody przełamane i zaczęły mi mówić "cześć" śmiejąc sie nonstop. Za mna siedział starszy facet, któremu strasznie sie to nie spodobało, nie wiem, co im powiedział a właściwie wykrzyczał, ale wydaje mi sie ze je nieźle opieprzyl ze sie wdają w rozmowe z obcym ;) odrazu im przeszło i az prościej siedzą ;))




Dziś dziwnych sytuacji miałem sporo może zacznę od tej sprzed godziny.

Do Teheranu jadę pociągiem, około godziny przed odjazdem pojawiłem sie na stacji, na wejściu zatrzymała mnie policja. Wierze ze to taka rutynowa kontrola turysty, ale kto wie. Wiec zatrzymują mnie, pytają o bilet i paszport. Podałem jedno i drugie. Policjant sprawdził, cos wyraźnie mu sie nie spodobało w moim paszporcie, poszedł na swój dworcowy komisariat i kazał mi iść za sobą. Na miejscu specjalnie nie siadałem, bo miałem nadzieje ze cos sprawdzi i mnie puści.

- Siadaj.

Potrafię sie spocić w 10sek jak sie porządnie zestresuje, teraz od momentu, w którym mi powiedział żebym usiadł to momentu, w którym siedziałem upłynęło 2 sek., siadałem juz mokry ;)

Pokazał mi mój paszport i moja wize poprawiona przez konsula i zapytał, co to jest, pokazałem mu adnotacje w farsi ze "ooo to" w sumie nie wiem, co tam jest napisane :) wierze ze cos mądrego w koncu to pismo konsula.
Powiedział ze tak nie może być i kazał mi dalej siedzieć.
Wiec siedzę pocę sie dalej a oni dzwonia, bo juz zrobiło sie ich dwóch. Mija 15min, ja przerobiłem wizje tego ze tu nocuje i komu musze napisać smsa ze jest problem. Okazało sie ze ktoś gdzieś mu tam wytłumaczył ze tak jak jest, jest ok i mogę spokojnie jechać dalej.

Wiec Teheranie nadchodzę.

Dziś cały dzień spędziłem w yazd, zdążyłem polubiec to miasto. Może nie jest tak żywe jak esfahan, ale ma swój urok. OD rana chodzilem po miejscach, których wczoraj nie odwiedziłem, niestety nie udało mi sie odwiedzić 2 miejsc, ale jedno było zamknięte, ( bo piątek ) a do drugiego nie miąłem jak dojechać, bo jakoś nie mogłem sie dogadać z taxowkarzami. Byłem tez trochę zmęczony wiec odpuściłem.




Gdy próbowałem łapać taxe podjechał do mnie facet na motorze i zapytał gdzie jadę, okazało sie ze może mnie tam podrzucić generalnie bym sie nie zgodził, bo oni jeżdżą na motorach jak wariaci. Przekonał mnie tym ze znal trochę polski, w myśl zasady "jak nie teraz to, kiedy" wsiadłem jako pasażer.


Mozę na początek powiem wam ze nie lubię jeździć na motorach, po prostu nie lubię. Jeździłem raz jako kierowca na koh tao, pierwszy i ostatni raz. Dlatego wizja podroży jako pasażer to dla mnie koszmar, ale uznałem ze to będzie ciekawe.





Ruszył spokojnie, później przyśpieszył, później była cala seria wymijania samochodów, jazdy pod prąd przy dość dużej prędkości. Po 30 sek miąłem dość :) w głowie sobie przypomniałem statystyki ile tu jest wypadku z motorami. Na szczęście zanim dojechaliśmy do celu (5km) zajechaliśmy jeszcze do jego kolegi. Tam mu bardzo podziękowałem za ta dzika jazdę i powiedziałem ze boje się prędkości, ale było fajnie. Bo było fajnie, ale jazda pod prąd główna ulica jazd, z taka prędkość, bez kask - to za dużo :D
Był trochę rozczarowany, ale nie robił z tego problemu.


W tym samym miejscu, w którym mnie wysądził kilka godzin później widziałem kolumnę samochodowa - wesele. Słyszałem ze taki turysta jak ja na weselu to szczęście dla pary, wiec to świetna okazja żeby się wkręcić. Cale szczęście pary młodej w mojej skromnej osobie próbowało się wprosić, ale niestety jechali samochodami tak daleko w miasto ze nie było sensu za nimi iść, myślę ze gdyby było blisko to bym się tam wprosił.
Miałem taki plan ze powiem "czesc, wszystkiego naj" a później to pewnie by się samo potoczyło ;)

Około 16 zjadłem obiad, poszedłem tam gdzie zbiera się młodzież( nie pamiętam nazwy) i trochę posiedziałem. Oczywiście ktoś się przysiadł, 2 chłopaków. Chwile pogadaliśmy wymieniliśmy się mejlami. Mówili ze sa wojskowymi, na początku trochę im nie wierzyłem, ale później, gdy szukaliśmy kartki do pisania pokazali mi jakieś zdjęcia w mundurach.

Papier nam się skończył i nie było gdzie zapisać mejla, jeden z nich wytargał kartkę z książeczki, którą miął w kieszeni. Pokazali mi później ta książeczkę, to było cos na wzór legitymacji z kartkami do uzupełniania. Cos jak nasz index studenta. Na tym zapisali mi mejla. Pytałem czy to wojskowa karta powiedzieli ze nie ;) Wrzucam fote jak ktoś zna farsi powiedzcie mi, co tam pisze :) może to tylko notatnik, ale nie chciałbym mieć w kieszeni kartki z wojskowej książeczki, gdy będę na lotnisku :))))




Stronę odwiedziło dziś prawie 12tys osob, pojawiły się komentarze na wykopie i krytyka ze opisuje Iran jako raj na ziemi. Rzeczywiście skupiłem się tylko na tych dobrych rzeczach, te źle na ogol sa związane z rządem i sytuacja w kraju. Nie pisze o tym głownie, dlatego ze się na tym nie znam. Przygotowujac się do tej podróży, głownie zbierałem informacje o miejscach, ludziach i bezpieczeństwie. Trochę poczytałem o polityce, ale szczerze mówiąc nawet nie znam na pamięć nazwisk osób, które rządza w Iranie. Nie jest mi to potrzebne do takiej podróży, jaka sobie zaplanowałem, praktycznie nie rozmawiałem z Irańczykami o ich sytuacji politycznej i skutkach. Jedyna rzeczą, która ich interesowała to czy Iran mi się podoba i czy ludzie byli dla mnie mili. Oni doskonale zdają sobie sprawę ze ich goscinosc to cos niesamowitego i chyba mało jest turystów, którzy tego nie doświadczyli. Doskonałym przykładem jest tu Mohammed, którego poznałem na imam sq. Czytałem komentarze ze to pewnie agent i mnie śledzi. Szczerze mówiąc nie robie tu nic, do czego można by się przyczepić wiec wątpię.

Zmierzam do tego ze Iran nie jest rajem na ziemi, sytuacja kobiet jest tu złą, Irańczycy, chociaż maja na ogol, co jeść to można powiedzieć ze im się nie przelewa. Pewnie takich spraw jest więcej, ale ja chciałem głownie skupić się na ludziach i przekonać się na własne oczy czy gdy się zgubie w Iranie to oni mi pomogą czy będą mnie chcieli naciągnąć na kasę.

Pewnie jak w każdym społeczeństwie sa tacy i tacy ludzie, często bywam w Krakowie na spotkaniach klubu podróżnika, słyszałem tam różne historie. Komuś ukradli dokumenty w Iranie, w Polsce tez się to zdarza:)
Z perspektywy 5 dni, oceniam bezpieczeństwo w miastach na 10x bezpieczniej niż w Bytomiu po 22.

Bytom to dla mnie taka jednostka miary, to miasto cudow:P
Wiec 10x bezpieczniej niż Bytom to bardzo bezpiecznie ;)

Myśl końcowa: Iran to fajny kraj na wakacje z przygoda, nie na zycie. Nie będę juz do tego wracał:)

Przerwę, dziewczyny obok niby nie mówią do mnie, bo gość za mną czuwa, ale mówią specjalnie na glos nazwę polski po persku, pytanie skąd wiedza ze jestem z polski!?
Może jakaś pociągowa wymiana informacji zadziałała;) a przy okazji pociąg jest dość wygodny. Ma gniazdka z 220V. Bilet kupuje się na konkretne miejsce. W pociągu podaja tez darmowa wodę:) Wszyscy Irańczycy mówili ze pociąg jest lepszy od autobusu ;-) na pewno jest trochę droższy, ale nie jest to wielka rocznica. Ja chciałem jechać pociągiem, bo ogólnie bardzo lubię pociągi i gdybym miał taka możliwość to wszystkie trasy robiłbym tu pociągiem.


Kupilem dzis cos co wygladem przypominalo piwo... nie bylo piwem tylko woda z hibiskusem ;) niby dobre ale lech to to nie jest. Piwo i ogolnie alkoholu nie mozna tutaj spozywac, da sie go kupic. Sytuacja podobno z trawa w Polsce, kazdy zna kogos kto zna kogos kto moze zalatwic u kogos ;) Piwa napije sie dopiero w istanbule :)


Wlasnie dotarlem do hotelu w teheranie, ide spac i od 10 ruszam zdobywac teheran.